Dawno, dawno temu, za górami za lasami znużona ciągłym pobytem w szkole klasa 8a wraz ze swoimi wiernymi kompanami z klasy 8b, 8c oraz z klasami siódmymi postanowiła zorganizować niesamowitą wyprawę na południe Polski, a dokładniej do krainy zwanej Zatorem, w której to mieści się gród Energylandii. Legenda głosi, że tam ludzie są w stanie przełamać swoje słabości i wykazać się nadzwyczajnym męstwem. Aby tam się dostać, trzeba pokonać niezliczone kilometry pasm górskich, pól , a nawet rzek. Po wielu dniach i nocach dzielnym podróżnikom udało się dotrzeć do miejsca, które wydawałoby się ,że jest tylko legendą, po taktycznym rozproszeniu w małych grupkach zaczęła się eksploracja. Po ośmiu godzinach odkrywania niesamowitego grodu okazało się ,że legendy nie kłamały, ponieważ znajdowała się tam kolejka górska nazwana przez przodków Hyperion . Bali się jej nawet sami twórcy ,a to z tego powodu ,że ten wytwór samego diabła miał 77 metrów wysokości ,a potrafił rozpędzić się nawet do 142 km/h. Niejeden odkrywca przestraszył się tej bestii ,lecz nasi podróżnicy nie stchórzyli (nawet ci, którzy mieli lęk wysokości) i pokonali swoje słabości, niektórzy po tym wyczynie nie czuli się najlepiej , a inni płakali ze szczęścia. Po krótkiej przerwie poszukiwacze przygód wyruszyli w dalszą eksplorację i tym razem znaleźli coś, co ich zaskoczyło, otóż ukazał się przed podróżnikami zupełnie nowy obiekt, o którym nie ma nic w legendzie, a nazwę nosił dumną -Abyssus .Okazało się ,że to jest najdłuższa kolejka górska. Po dokładnych oględzinach niestety wielu kompanów stchórzyło i zrezygnowało. Po pewnym czasie kompania zgłodniała, na szczęście okazało się, że przodkowie zadbali o wyżywienie, ponieważ było tam wiele karczem. Nasi bohaterowie po napojeniu i dobrym jadle wyruszyli na zasłużony odpoczynek do przydrożnej gospody. Po dobrze przespanej nocy kompania wyruszyła dalej w podróż, tym razem do Częstochowy na Jasną Górę, aby poznać historię tego miejsca. Nasi podróżnicy byli pod wrażeniem, ponieważ ujrzeli obraz liczący 639 lat przedstawiający Matkę Boską Częstochowską. Na tym się nie skończyło, kompania była prowadzona przez mędrca, który znał ten przybytek jak własną kieszeń, przedstawiał im najróżniejsze kosztowności podarowane przez niezliczoną ilość królów w ciągu wielu wieków. Po godzinnej eksploracji okazało się, że to miejsce ma bardzo bogatą historię ze względu na między innymi: bitwę obronną, która się tam odbyła, cudowny obraz Matki Boskiej lub też kosztowności gromadzone od bardzo dawna. Wszystko, co dobre ,szybko się kończy -tak samo jak ta klawa przygoda zacnych bohaterów. Po niesamowicie długim oraz trudnym powrocie chciałoby się rzec ,że wszyscy żyli długo i szczęśliwie, lecz niestety tak nie było ,ponieważ nasi dzielni bohaterowie następnego dnia mieli kartkówkę z biologii. Lecz trzeba wspomnieć rzecz ważną, ponieważ i ja tam byłem z bohaterami, oranżadę Helenę i wodę piłem. A co widziałem i słyszałem, w opowiadaniu umieściłem. Adam Więcław